Lekarz się pomylił!
19.05.2010
–
Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce – mawiają lekarze,
którzy wystawili błędną diagnozę. Ciężko jest się z tym nie zgodzić… ale
z drugiej strony, idąc do specjalisty oczekujemy poprawy stanu naszego zdrowia,
a nie dodatkowych trudności ze zdrowiem.
Pomimo
narzekań na polską służbę zdrowia, NHS również boryka się z nieustannymi problemami.
Liczba samych błędów farmaceutycznych, czyli tych związanych z wydawaniem
niewłaściwych leków w ciągu zaledwie dwóch lat wzrosła prawie dwukrotnie,
jak donosi „Guardian”. Z 36,335 incydentów w 2005 roku liczba ta wzrosła do
86,085 w 2007 roku. Jak podaje dziennik, zaledwie 4 % tych błędów zakończyło
się śmiercią lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu pacjenta. Interpretacja
słowa „zaledwie” zależy jednak od tego, jak spojrzymy na te liczby. Pomimo
tego, że procentowo wydaje się to niewiele, to jednak aż 3,443 osób ucierpiało
na skutek lekarskich zaniedbań.
Według
profesora David’a Cousins’a, jednego z managerów NPSA (National Patient Safety
Agency) – komórki NHS odpowiedzialnej za bezpieczeństwo pacjentów, zaledwie
10 % poszkodowanych zgłasza tego typu incydenty. Z tego wynika, że faktyczna
liczba samych błędów farmaceutycznych może sięgać aż 860,000 przypadków rocznie!
– Liczbę błędów lekarskich w 2009 roku szacuje się na 459,500, z czego ponad
5,700 skończyło się śmiercią pacjenta – podkreśla Piotr Paciura z firmy specjalizującej
się w odszkodowaniach powypadkowych Temida
Claims w Londynie.
NHS często
nie czuje się zobowiązane do rekompensaty za poniesione straty zdrowotne.
Najczęściej jedynie te najbardziej tragiczne w skutkach błędy kwalifikują
się do odszkodowań. W 2009 roku 72-letnia mieszkanka Birmingham straciła nogę
w wyniku podejrzenia o komórki rakowe. Jak się później okazało, kobieta była
zupełnie zdrowa. Po długim procesie NHS zgodziło się wypłacić poszkodowanej
sześciocyfrową sumę.
Do najczęściej
występujących błędów lekarskich należą: błędna diagnoza, przepisanie niewłaściwych
leków czy błędy popełniane na stole operacyjnym. Wypadki w szpitalach również
nie należą do rzadkości. Upadki na śliskiej podłodze oraz wypadnięcia z łóżka
z powodu nieprawidłowego nadzoru również kwalifikują się do wypadków.
– Wiele
osób nie zgłasza lekarskich nierzetelności, bo sądzą, że i tak nic nie wskórają
– komentuje przedstawiciel Temida Claims. Takie właśnie myślenie powoduje,
że niektórzy lekarze mogą czuć się bezkarni. Każda bez wyjątku osoba poszkodowana
w wyniku działań lekarzy ma prawo ubiegać się o odszkodowanie i czego wiele
osób może nie wiedzieć, może ono być pokaźnych rozmiarów. Rekompensaty sięgają
czasem kilkuset tysięcy funtów.
– Każda
placówka zdrowotna jest ubezpieczona na wypadek lekarskich nierzetelności,
więc założenie sprawy nie zawsze kończy się śladem na licencji osoby, która
dopuściła się nierzetelności – wyjaśnia przedstawiciel Temida Claims.
Co zrobić,
gdy na własnej skórze doświadczymy lekarskiej omylności? Natychmiast zgłosić
incydent w placówce zdrowia, która ma prawny obowiązek zarejestrować oświadczenie
pacjenta w specjalnym spisie analizowanym przez NPSA. Jeśli chcemy być pewni,
że otrzymamy należne nam odszkodowanie, skorzystajmy z usług odpowiedniej
firmy prawniczej.
Sprawa
trwa zazwyczaj od 2 do 4 tygodni, poszkodowany jest zapraszany przed komisję
lekarską, która w ciągu 3 tygodni musi wydać orzeczenie w jego sprawie. Czek
powinien trafić do poszkodowanej osoby w ciągu kolejnych 3 tygodni.
-
Warto walczyć o przysługujące nam odszkodowanie, bo choć zdrowia żadne pieniądze
nam nie przywrócą, to jednak mogą zdecydowanie ułatwić życie – komentuje przedstawiciel
Temida Claims.